Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

Recenzja LG Spirit


Przy okazji świąt Wielkiejnocy dostałam telefon LG Spirit. Podziele się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami z używania tego telefonu.

środa, 12 listopada 2014

Pierwsza ocena Google Inbox

Niedawno pisałam o Google Inbox, nowej rewolucyjnej aplikacji od Google'a, która ma zmienić nasz sposób używania e-maili. Zespół tworzący aplikacje zrobił niedawno Happy hour podczas, którego każda prośba o zaproszenie została zrealizowana. Dzięki temu mam konto i mogę podzielić się z Wami moimi pierwszymi wrażeniami.

poniedziałek, 6 października 2014

Produktywność w OneNote

Zawsze byłam zafascynowana tym programem, jednak nigdy tak naprawdę nie miałam do niego pełnego dostępu, ażeby sprawdzić czy idealnie pasuje do mojego stylu. Niedawno natomiast dowiedziałam się, iż można go za darmo ściągnąć. Postanowiłam to zrobić.

czwartek, 13 lutego 2014

iPad mini świetne narzędzie dla studenta

Od ponad miesiąca jestem szczęśliwym posiadaczem iPada mini. Myślę, iż można po tym czasie używania pokusić się o krótką recenzję pierwszych przemyśleń. Uważam, że jest to świetny dodatek dla studenta. Uwaga - podkreślam - dodatek.

Szybciej znaczy lepiej

Na pewno wygrywa w szybkości. Jest super responsywny oraz zawsze gotowy do użycia. Łatwiej uruchomić iPada niż odpalić komputer, więc naprawdę spełnia się o poranku czy w ruchu. Do prostych czynności ala siedzenie na Facebooku sprawdza się idealnie i powoduje, że mój laptop poszedł na jakiś czas w odstawkę.

Wynika to z dopracowania aplikacji. Na każdą z nich Apple nakłada wymagania wydajnościowe, które trzeba spełnić. Tak więc wszystkie programy dostępne w app storze są idealnie dopracowane do naszego urządzenia.

Mały wspiera mobilność

Mini jest oczywiście mniejszy niż zwykły iPad. Dzięki temu jest bardziej mobilny. Jego rozmiar moim zdaniem jest idealny - duży na tyle by widzieć wszystko czytelnie na ekranie, ale mały na tyle by go wygodnie przenosić.

Idealny do notowania

Możesz pomyśleć, że oszukuje, bo musi się strasznie źle pisać - touchscreen, a nie klawiatura oraz mniejszy od iPada ekran musi być za mały by wygodnie pisać. Jesteś w błędzie - rozmiar jest idealny do pisania (przynajmniej dla mnie). Poziomo świetnie się pisze jak na klawiaturze, a pionowo można potraktować go jako duży smartphone i pisać dwoma kciukami. 

Apple pomyślało także i dodało trick, który pozwala złożyć klawiaturę w widoku poziomym, by była tylko przy bokach ekranu i by także było wygodnie pisać trzymając go w powietrzu (dwoma kciukami).

Idealny zeszyt

Ale możemy pójść o krok dalej! W markecie dostępne są wspaniałe aplikacje umożliwiające zmienić nasz tablet w prawdziwy zeszyt. Wystarczy dokupić stylus i już mamy wrażenie jakbyśmy pisali na prawdziwej kartce.

Nie testowałam jeszcze tego jako głównego narzędzia do pisania dużej ilości tekstu, ale na pewno na studiach technicznych sprawdzi się lepiej niż laptop i latex. Aplikacje działają naprawdę szybko i jest to godna uwagi alternatywa dla zeszyto maniaków.

Ograniczona prostota

Urządzenie jest proste w użyciu. Dla mnie jest to wada. Użytkownik zostaje często ograniczony, by nie mógł wykonać bardziej zaawansowanych opcji. Dla zwykłego człowieka jest to pozytyw - nie musi się niczym martwić i nie może niczego zepsuć. Idealne. 

Ale są mankamenty które irytują. Dlaczego z aplikacji Gmail nie mogę wysłać maila z załącznikiem w formacie pdf? Toż takie ograniczenie jest bez sensu!

Brak systemu plików

Kolejną sporą wadą dla mnie jest brak systemu plików. W celu otwarcia pliku w aplikacji, często trzeba się sporo nagłowić. Przerzucanie pliku miedzy jedną appką a drugą staje się monotonne, ale i tak ciesze się że jest to w ogóle możliwe! Mogli tutaj też użytkownika ograniczyć i wtedy to już nie wiem jakby wyglądał mój workflow. 

Oczywiście po pewnym czasie człowiek przestawia się na ten tryb myślenia i w sumie da się pracować, lecz bardzo często otwarcie dokumentu zajmuje dużo więcej czasu. 

Podsumowanie

Na ten czas jestem bardzo zadowolonym użytkownikiem iPada. Stał się on bardzo kluczowym elementem w codziennej pracy. Choć na razie wspierał mnie bardziej na płaszczyźnie personalnej, myślę iż idealnie sprawdzi się na studiach i szczerze polecam takie urządzenie studentom! 

Nawet nie musi być to iPad, ale jakiekolwiek urządzenie tabletopodobne, ponieważ to one perfekcyjnie uzupełniają lukę między smartphonem a laptopem czy komputerem stacjonarnym.

piątek, 5 marca 2010

Recenzja Templariusze. Miłość i Krew.

Popełniłam taką recenzję pod wpływem przymusu, mianowicie musieliśmy wybrać sobie film i przygotować materiały. Pisanie odbywało się na lekcji WOKu. Dlatego, iż moja praca wydała się nad wyraz śmieszna Kalince, postanowiłam wstawić ją na bloga. Zresztą już wcześniej o tym myślałam, aby to mój trud nie poszedł na marne. [PS. Nie martw się, Kalinko, poprawię orty. Za składniowe nie odpowiadam. ^^" PS2. Wiecie, że jest reguła mówiąca, iż jeśli małe słówka jak np po wystąpią na końcu wiersza to przenosimy je do następnej linii?!?! Fajnie, nie? :D]  No więc zaczynajmy...

czwartek, 4 lutego 2010

"Dziecko ciemności" Graham Masterton

Dzisiaj opowiem Wam o jednej z książek, którą przeczytałam będąc w Egipcie. Chodzi mianowicie o "Dziecko Ciemności" Grahama Mastertona.

Akcja dzieje się w naszej stolicy - Warszawie. W mieście dochodzi do wielu brutalnych morderstw. Wszystkie są dziwne i niewyjaśnione. Oprawca, jak nazwała mordercę prasa, morduje robotników, którzy pracują przy budowie Hotelu Senackiego, oraz paru przypadkowych mieszkańców miasta. Policja nie radzi sobie z odgadnięciem zagadki. Zdesperowana szefowa budowy, Sarah Leonard, postanawia zatrudnić zaprzyjaźnionego, emerytowanego detektywa - Claytona Marsha. Bezlitosną kanałową bestie ściga także policjant Rej. Wraz z innymi przyjaciółmi udaje im się odpowiedzieć na pytanie kto zabija ludzi... A może powinnam powiedzieć: co zabija ludzi?

piątek, 29 stycznia 2010

Folkearth

Wczoraj przeglądając strony w Delicious trafiłam na pewną stronę o muzyce metalowej. Przeglądając ją natrafiłam na notkę z października 2009 o nowym albumie Folkearth. Byłam wniebowzięta. Aktualnie pisząc te słowa słucham owego albumu i dlatego postanowiłam wspomnieć na blogu jaki ten zespół jest cudowny.

Folkearth to projekt muzyczny łączący muzyków z różnych krajów. Grają utwory folk lub Viking metalowe. Nazwa łączy oba elementy folk + earth (ziemia - w geście tego, iż jest to grupa międzynarodowa).

sobota, 17 października 2009

Samobójstwa, morderstwa oraz bez talencia ^^

Hej. No i nic. Obiecałam notkę w weekend, więc trzeba się wywiązać z obietnic. Nie wiem czy będziesz zadowolona. Nie mam ciekawych pomysłów, a nie lubię dzielić się notkami w stylu „wstałam, zjadłam śniadanie, zrobiłam to czy tamto”, bo to często mija się z celem.

Aktualnie tworząc tę notkę (opublikuje ją pewnie już po, ażeby mieć pełny obraz dzisiejszego odcinka) oglądając Mam talent i dlatego moja notka będzie poświęcona głównie telewizji i kinematografii. PS. Nie chcesz wiedzieć o czym są filmy? To najlepiej nie czytaj, bo pewno zepsuje Ci zabawę ;)

Chcę odtworzyć swoje odczucia chronologicznie, więc zacznę od środy. Byliśmy na filmie Weronika postanawia umrzeć. Film bazuje na książce o tym samym tytule napisanym przez Paulo Coelho. Weronika, która cierpi na depresje, postanawia się zabić. Łyka jakieś proszki i zasypia. Budzi się jednak w szpitalu. Na dodatek... Psychiatrycznym. Lekarz mówi jej, że te tabletki coś tam jej uszkodziły, więc i tak umrze. Laska ponawia swoją próbę no, ale ją znajdują i tak w kółko. Aż w końcu przechodząc korytarzem, siada i zaczyna grać na fortepianie. Widzi ją taki gościu, co od śmiertelnego wypadku samochodowego swojej dziewczyny (on prowadził), nie powiedział ani słowa. No i ona go tam podrywa. Potem on zaczyna mówić. Pada np. zdanie coś w stylu „Jesteś dla mnie bardzo ważna”. No i uciekają razem, lecz ona boi się, że pewnego dnia umrze. Film kończy się zwierzeniem doktora w liście pożegnalnym, który zostawił opuszczając placówkę. Mówi w nim, iż choroba to był czysty blef.
Film na pewno ma przesłanie. Ukazuję, że trzeba żyć pełnią życia. Należy żyć, tak, jakby jutro miał być koniec świata. Tak żeby niczego nie żałować. Ujawnia także problemy, które dotykają nas codziennie, to znaczy - pomyśl ile ludzi dzisiaj pyta się, po co żyje, po co to wszystko itd. Ona właśnie tak zaczynała. Kwestią jest, tylko żeby każdy nie kończył jak ona. W sensie próba samobójstwa. Przedstawia również sile innych ludzi. Jak mogą nam pomoc. Jak mogą zmienić nam życie. Ty też jesteś otoczony(a) takimi ludźmi. I za to powinno się dziękować.

Kolejny film, który wybrałam to Van Helsing. Obejrzałam to wczoraj. Groch wysławiał ten film ponad niebiosa, ale ja mam mieszane odczucia. Van Helsing jest łowcą wampirów. W Watykanie dostaje misje, aby uratować przed śmiercią jakiegoś księcia i jego siostrę, zabijając Hrabiego Draculę. No i co tu dużo mówić walczą, tłuką się, rozwiązują zagadki, aż w końcu Van Helsing wygrywa.
Po film sięgnęłam, ponieważ obejrzałam Draculę. Jest to świetny film z 1992 opowiadający historie hrabiego. Niby jest to horror, ale uśmiałam się równo. Uważam, że był to genialny film, no, ale to nie on jest tematem mojej recenzji. Po tak dobrym początku „Van Helsing” mnie rozczarował. Spodziewałam się, że będzie to na podobnym poziomie co starszy film. Jednak wszystko kręciło się wokół banalnej fabuły i tandeciarskich efektów wizualnych. Kolejny film na poziomie Zmierzchu, który nie powinien mieć w opisie słowa wampir, ponieważ moim zdaniem nie ma z nimi nic do czynienia.

No i już wiecie, co oglądałam w ostatnich dniach. Teraz pora na recenzje bardziej świeżą. Ten program zainspirował mnie do dzisiejszej notki.

Ludzie momentami naprawdę są walnięci. Program Mam talent często ukazuje prawdziwe talenty, ale także wielkie porażki i tworzy taką komedię, że aż brak słów. Dziś było parę ciekawych osób. Był sobie np. 17 latek w trakcie mutacji. Śpiewał zarąbiście ^^ Fajne (w sensie takie bardzo ładne) występy to np. gościu, który grał na łyżkach. Naprawdę dawał czadu. To takie oryginalne. Fajny był też iluzjonista. Sztuczka z kulą była najlepsza. Gościu narysował kulę w bloku rysunkowym potem strzepnął i voilà (o jeny francuski xD) z bloku wypadła kula!!! Były też dwa ładne występy śpiewackie. Ale najlepsze były teksty Kuby. Jak zwykle zresztą. Po występie z aniołami walną „No i diabli wzięli”. Były także takie: „profesjonalny brak talentu”, „ostatni raz się tak bawiłem, jak czytałem treny Kochanowskiego”, „gdzie Ty się dowiedziałeś, że masz talent? Na naszej-klasie?”. Ładnym, wręcz refleksyjnym, tekstem było „Czasami talent wychodzi, kiedy coś nie wychodzi”. Został wypowiedziany po występie gostka robiącego triki na linie. Niestety trochę mu nie wyszło, ale kolo wytrwał i dociągnął występ do końca.

No dobra. Rozpisałam się. Wiecie, że to ma aż 1 stronę A4? Kurde nieźle ^^

Pozdrawiam