Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kylmeri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kylmeri. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 stycznia 2010

Wszedł po schodach, a następnie kontynuował wycieczkę wzdłuż ciemnego korytarza. Widział wszystko choć brakło świec. Szedł tak, aż stanął przed drzwiami usytuowanymi naprzeciwko schodów najdalej od nich oddalonych. Wyjął z kieszeni klucz, po czym włożył go do zamka i przekręcił. Wślizgnął się do pomieszczenia i od razu skierował się w stronę starej obdartej kanapy, na którą opadł z lekkim hukiem błyskawicznie zamykając powieki.
Gdy wskoczył między drzewa pędził co sił przed siebie. Jego ciało zwinnie i szybko poruszało się wśród zieleni. Swoją szybkością nie zakłócał ciszy lasu. Nie poruszał ani jednego listka, ani jeden szmer nie zakłócał szumu drzew. Nawet światło nie zdążyło paść na jego powierzchnię, by odbić blask księżyca ukazując jego aktualną pozycje. Gdyby ktoś tam stał to nawet nie zauważyłby, że minęła go jakże piękna kreatura. Niedane mu było pędzić długo. Bardzo szybko las zaczął się przerzedzać i w oddali pojawiły się światła miasta.

wtorek, 29 grudnia 2009

Na środku pustkowia w podartej sukience stała dziewczyna. Zielony materiał w wielu miejscach przesiąknięty był czerwoną krwią. W powietrzu unosił się zapach sosen. Wiatr cichutko poruszał liście, a wśród jego szmerów słychać było tylko płacz człowieka przybranego w przybrudzony materiał. Wyglądała na przerażaną. Oczy błyszczały z każdym szmerem, jakby czekając w niepewności, czy coś pojawi się zza drzew. Tak, jakby chciała, się schować jednak na tej polanie nie miała dokąd. Bała się. Napięcie rosło w miarę jak niebo ciemniało. Wiedziała co to oznacza – zbliżała się noc.